Skocz do zawartości
saviera

Bajki z moralem i nie tylko.....

Polecane posty

....przyznaje sie bez bicia zerzniete z innego forum :-P

 

**************************************************************************

List od Jezusa .....

To ja. Zmartwychwstaly Jezus. Pisze, aby Ci podziekowac za wszystkie te chwile, w ktorych o mnie pamietasz.

 

Wiedz, ze jestem z Ciebie dumny ilekroc starasz sie dobrze zyc ze swoja rodzina, bliskimi, okazywac milosc i serdecznosc, przebaczac i pomagac innym, uczciwie pracowac, uczyc sie...

 

Nawet nie masz pojecia jak sie ciesze gdy odwiedzasz mnie w swiatyni! ...gdy sie modlisz, przedstawiasz mi swoje problemy, prosby, nawet skargi! Badz pewien, ze nasz Ojciec i Ja wsluchujemy sie w kazde Twoje slowo, czy chocby westchnienie – z najwieksza uwaga i czuloscia. Jednak… nie gniewaj sie jesli nie zawsze i nie od razu mozemy spelnic te oczekiwania. Ale dzis – jesli pozwolisz… to Ja bede mial kilka sugestii dla Ciebie. A wiec?

 

W takim razie posluchaj:

 

Jezeli zycie stawia Cie przed problemem, ktorego nie jestes w stanie rozwiazac – nie obawiaj sie. Wloz ten problem do koperty i wyslij do mnie. Gdybys chcial poznac odpowiedz – po prostu pojdz do swiatyni albo otworz Pismo Swiete. Ja rozwiazuje wszystkie problemy, ale wtedy kiedy to JA chce, nie Ty.

 

Gdy juz wyslesz Twoj list do mnie – przestan sie martwic. Skoncentruj sie raczej na rzeczach, ktore sa obecne w Twoim zyciu TERAZ.

 

Jak na przyklad:

 

Jesli utkniesz w korku ulicznym – nie rozpaczaj. Sa na swiecie ludzie, dla ktorych kierowanie wlasnym autem jest marzeniem scietej glowy!

 

Jesli masz kiepski dzien w pracy – pomysl o czlowieku, ktory jest bez pracy przez wiele lat…

 

Jesli rozpaczasz z powodu nieporozumien milosnych – pomysl o osobie, ktora nigdy nie doswiadczyla co to znaczy kochac i byc kochanym…

 

Jesli wsciekasz sie, ze kolejny weekend minal nieciekawie – pomysl o kobiecie pracujacej 12 godzin na dobe, siedem dni w tygodniu, by wykarmic swoje dzieci…

 

Jesli zepsuje Ci sie auto w drodze, a do najblizszego warsztatu masz kilka kilometrow – pomysl o czlowieku na wozku inwalidzkim, ktory marzy o takim spacerze!

 

Jesli zauwazysz siwy wlos na swej skroni – pomysl o pacjentach chorych na raka, ktorzy bardzo by sie cieszyli majac chocby takie wlosy na glowie…

 

Jesli jestes w tym szczegolnym miejscu w swym zyciu, ze zastanawiasz sie nad jego sensem i celem – badz wdzieczny! Jakze wielu jest takich, ktorzy nie mieli szansy zyc wystarczajaco dlugo, aby doczekac takiego momentu…

 

Jeslibys znalazl sie ofiara czyjejs uszczypliwosci, zlosliwosci, ignorancji czy malostkowosci – pamietaj, sprawy moglyby potoczyc sie jeszcze gorzej: to Ty moglbys byc taka osoba!

 

Jesli zdecydujesz sie wyslac ten list do swego przyjaciela – dzieki stokrotne. Byc moze zmienisz jego zycie w sposob, ktorego nawet nie oczekiwales?

 

 

Twoj starszy Brat,

+:-) Jezus”

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bajka o Milosci i Szalenstwie

 

Powiadaja, ze pewnego razu spotkaly sie na Ziemi wszystkie uczucia i cechy ludzkich istot.

I tak: Gdy Znudzenie ostentacyjnie ziewnelo po raz trzeci, Szalenstwo, jak zwykle oblednie dzikie, zaproponowalo: - Pobawmy sie w chowanego!

Intryga, niezmiernie zaintrygowana, uniosla tylko lekko brwi, a Ciekawosc, nie mogac sie powstrzymac, spytala z typowym dla siebie zainteresowaniem:

- W chowanego? A co to takiego?

- To zabawa - wyjasnilo zywo Szalenstwo - polegajaca na tym, iz ja zakryje sobie oczy i powoli zaczne liczyc do miliona.

 

W miedzyczasie wy wszyscy dobrze sie schowacie, a gdy skoncze liczyc, moim zadaniem bedzie was odnalezc.

Pierwsze z was, na ktorego kryjowke trafie, zajmie moje miejsce w nastepnej kolejce.

 

Podekscytowany Entuzjazm zaczal tanczyc w towarzystwie Euforii, Radosc podskakiwala tak wesolo, iz udalo sie jej przekonac do gry Watpliwosc, a nawet Apatie, ktorej nigdy niczym nie dalo sie zainteresowac.

Jednakze nie wszyscy chcieli sie przylaczyc.

Prawda wolala sie nie chowac, w koncu i tak zawsze ja odkrywano.

Duma stwierdzila, ze zabawa jest glupia, ale tak naprawde w glebi duszy gryzlo ja, iz pomysl wyszedl od kogo innego.

Tchorzostwo z kolei nie chcialo ryzykowac.

 

- Raz, dwa, trzy - zaczelo liczyc Szalenstwo.

Najszybciej schowalo sie Lenistwo, osuwajac sie za pierwszy lepszy napotkany kamien.

Wiara pofrunela do nieba, a Zazdrosc ukryla sie w cieniu Triumfu, ktory z kolei wspial sie o wlasnych silach hen!

Na sam szczyt najwyzszego drzewa.

Wspanialomyslnosc dlugo nie mogla znalezc dla siebie odpowiedniego miejsca,

gdyz wszystkie kryjowki wydawaly sie jej idealne dla przyjaciol: krystalicznie czyste jezioro bylo wymarzonym miejscem dla Pieknosci, dziupla - w sam raz dla Niesmialosci, motyle skrzydla stworzono dla Zmyslowosci, powiew wiatru okazal sie natomiast najlepszy dla Wolnosci.

W koncu Wspanialomyslnosc schowala sie za promyczkiem slonca.

Z kolei Egoizm znalazl sobie, jak sadzil, wspaniale miejsce: wygodne i przewiewne, a co najwazniejsze - przeznaczone tylko, tylko dla niego.

Klamstwo schowalo sie na dnie oceanow, a moze sklamalo i tak naprawde ukrylo sie za tecza? Pasja i Pozadanie w porywie goracych uczuc, wskoczyli w sam srodek wulkanu.

Niestety wylecialo mi z pamieci, gdzie skrylo sie Zapomnienie, lecz to przeciez malo wazne.

Gdy Szalenstwo liczylo dziewiecset dziewiecdziesiat dziewiec tysiecy dziewiecset dziewiecdziesiat dziewiec

Milosc jeszcze nie zdolala znalezc sobie odpowiedniego miejsca.

W ostatniej chwili odkryla jednak zagajnik dzikich roz i schowala sie wsrod ich krzaczkow.

- Milion - krzyknelo na koncu Szalenstwo

i dziarsko zabralo sie do szukania.

Od razu, rzecz jasna, odnalazlo schowane pare krokow dalej Lenistwo.

Chwile potem uslyszalo Wiare rozmawiajaca w niebie z Panem Bogiem.

W ryku wulkanow wyczulo natomiast obecnosc Pasji i Pozadania.

Nastepnie, przez przypadek, odnalazlo Zazdrosc, co szybko doprowadzilo je do kryjowki Triumfu.

Egoizmu nie trzeba bylo wcale szukac, gdyz jak z procy wylecial ze swej kryjowki, kiedy okazalo sie, iz wpakowal sie w sam srodek gniazda dzikich os.

Troche zmeczone szukaniem Szalenstwo przysiadlo na chwile nad stawem i w ten sposob znalazlo Pieknosc.

Jeszcze latwiejsze okazalo sie odnalezienie Watpliwosci, ktora, niestety, nie potrafila sie zdecydowac, z ktorej strony plotu najlepiej sie ukryc.

W ten sposob wszyscy zostali znalezieni: Talent wsrod swiezych ziol, Smutek - w przepastnej jaskini, a Zapomnienie... coz, juz dawno zapomnialo, iz bawi sie w chowanego.

Do znalezienia pozostala tylko Milosc.

Szalenstwo zagladalo za kazde drzewko, sprawdzalo w kazdym strumyczku, a nawet na szczytach gor i juz, juz mialo sie poddac, gdy odkrylo niewielki rozany zagajnik.

Patykiem zaczelo odgarniac galazki...

Wtem wszyscy uslyszeli przerazliwy okrzyk bolu.

Stalo sie prawdziwe nieszczescie!

Rozane kolce zranily Milosc w oczy.

Szalenstwu zrobilo sie niezmiernie przykro, zaczelo prosic, blagac o przebaczenie, az w koncu poprzysieglo zostac przewodnikiem slepej z jego winy przyjaciolki.

I to wlasnie od tamtej pory, od czasu, gdy po raz pierwszy bawiono sie na Ziemi w chowanego, Milosc jest slepa i zawsze towarzyszy jej Szalenstwo.

M.Podlesny

 

[ Dodano: 7 Lipiec 2007, 23:47 ]

Bajka o uczuciach

 

Dawno, dawno temu, na oceanie istniala wyspa, ktora zamieszkiwaly emocje, uczucia

oraz ludzkie cechy - takie jak:

dobry humor, smutek, madrosc, duma;

a wszystkich razem laczyla milosc.

Pewnego dnia mieszkancy wyspy dowiedzieli sie, ze niedlugo wyspa zatonie.

Przygotowali swoje statki do wyplyniecia w morze, aby na zawsze opuscic wyspe.

 

 

Tylko milosc postanowila poczekac do ostatniej chwili.

Gdy pozostal jedynie malenki skrawek ladu

- milosc poprosila o pomoc.

Pierwsze podplynelo bogactwo na swoim luksusowym jachcie. Milosc zapytala:

- Bogactwo, czy mozesz mnie uratowac ?

Niestety nie. Poklad mam pelen zlota, srebra i innych kosztownosci.

Nie ma tam juz miejsca dla ciebie. - Odpowiedzialo Bogactwo.

 

 

Druga podplynela Duma swoim ogromnym czteromasztowcem.

- Dumo, zabierz mnie ze soba ! - poprosila Milosc.

Niestety nie moge cie wziazc!

Na moim statku wszystko jest uporzadkowane,

a ty moglabys mi to popsuc... - odpowiedziala Duma i z duma podniosla piekne zagle.

 

Na zbutwialej lodce podplynal Smutek.

- Smutku, zabierz mnie ze soba ! - poprosila Milosc,

Och, Milosc, ja jestem tak strasznie smutny, ze chce pozostac sam.

- Odrzekl Smutek i smutnie powioslowal w dal.

 

Dobry humor przeplynal obok Milosci nie zauwazajac jej, bo byl tak rozbawiony,

ze nie uslyszal nawet wolania o pomoc.

 

 

 

Wydawalo sie, ze Milosc zginie na zawsze w glebiach oceanu...

 

 

Nagle Milosc uslyszala:

- Chodz! Zabiore cie ze soba ! - powiedzial nieznajomy starzec.

Milosc byla tak szczesliwa i wdzieczna za uratowanie zycia,

ze zapomniala zapytac kim jest jej wybawca.

 

 

Milosc bardzo chciala sie dowiedziec kim jest ten tajemniczy starzec.

Zwrocila sie o porade do Wiedzy.

- Powiedz mi prosze, kto mnie uratowal ?

- To byl Czas. - Odpowiedziala Wiedza.

 

 

- Czas ? - zdziwila sie Milosc. - Dlaczego Czas mi pomogl ?

- Tylko Czas rozumie, jak waznym uczuciem w zyciu kazdego czlowieka jest Milosc.

- Odrzekla Wiedza.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bajka o zasmuconym smutku

 

Po piaszczystej drodze szla niziutka staruszka.

Chociaz byla juz bardzo stara, to jednak szla tanecznym krokiem,

a usmiech na jej twarzy byl tak promienny, jak usmiech mlodej,

szczesliwej dziewczyny. Nagle dostrzegla przed soba jakas postac.

Na drodze ktos siedzial, ale byl tak skulony, ze prawie zlewal sie z piaskiem.

Staruszka zatrzymala sie, nachylila nad niemal bezcielesna istota i zapytala:

"Kim jestes?" Ciezkie powieki z trudem odslonily zmeczone oczy,

a blade wargi wyszeptaly: "Ja? ... Nazywaja mnie smutkiem"

"Ach! Smutek!", zawolala staruszka z taka radoscia, jakby spotkala dobrego znajomego.

"Znasz mnie?", zapytal smutek niedowierzajaco.

"Oczywiscie, przeciez nie jeden raz towarzyszyles mi w mojej wedrowce.

"Tak sadzisz ..., zdziwil sie smutek, "to dlaczego nie uciekasz przede mna.

Nie boisz sie?" "A dlaczego mialabym przed Toba uciekac, moj mily?

Przeciez dobrze wiesz, ze potrafisz dogonic kazdego, kto przed Toba ucieka.

Ale powiedz mi, prosze, dlaczego jestes taki markotny?" "Ja ... jestem smutny."

odpowiedzial smutek lamiacym sie glosem.

Staruszka usiadla obok niego. "Smutny jestes ...",

powiedziala i ze zrozumieniem pokiwala glowa. "A co Cie tak bardzo zasmucilo?"

Smutek westchnal gleboko.

Czy rzeczywiscie spotkal kogos, kto bedzie chcial go wysluchac?

Ilez razy juz o tym marzyl. "Ach, ... wiesz ...", zaczal powoli i z namyslem,

"najgorsze jest to, ze nikt mnie nie lubi.

Jestem stworzony po to, by spotykac sie z ludzmi

i towarzyszyc im przez pewien czas.

Ale gdy tylko do nich przyjde, oni wzdrygaja sie z obrzydzeniem.

Boja sie mnie jak morowej zarazy." I znowu westchnal.

"Wiesz ..., ludzie wynalezli tyle sposobow, zeby mnie odpedzic.

Mowia: tralalala, zycie jest wesole, trzeba sie smiac.

A ich falszywy smiech jest przyczyna wrzodow zoladka i dusznosci.

Mowia: co nie zabije, to wzmocni. I dostaja zawalu.

Mowia: trzeba tylko umiec sie rozerwac.

I rozrywaja to, co nigdy nie powinno byc rozerwane.

Mowia: tylko slabi placza. I zalewaja sie potokami lez.

Albo odurzaja sie alkoholem i narkotykami, byle by tylko nie czuc mojej obecnosci."

"Masz racje,", potwierdzila staruszka, "ja tez czesto widuje takich ludzi."

Smutek jeszcze bardziej sie skurczyl. "Przeciez ja tylko chce pomoc kazdemu czlowiekowi.

Wtedy gdy jestem przy nim, moze spotkac sie sam ze soba.

Ja jedynie pomagam zbudowac gniazdko, w ktorym moze leczyc swoje rany.

Smutny czlowiek jest tak bardzo wrazliwy.

Niejedno jego cierpienie podobne jest do zle zagojonej rany,

ktora co pewien czas sie otwiera. A jak to boli!

Przeciez wiesz, ze dopiero wtedy, gdy czlowiek pogodzi sie ze smutkiem

i wyplacze wszystkie wstrzymywane lzy, moze naprawde wyleczyc swoje rany.

Ale ludzie nie chca, zebym im pomagal.

Wola zaslaniac swoje blizny falszywym usmiechem.

Albo zakladac gruby pancerz zgorzknienia." Smutek zamilkl.

Po jego smutnej twarzy poplynely lzy: najpierw pojedyncze,

potem zaczelo ich przybywac, az wreszcie zaniosl sie nieutulonym placzem.

Staruszka serdecznie go objela i przytulila do siebie.

"Placz, placz smutku.", wyszeptala czule.

"Musisz teraz odpoczac, zeby potem znowu nabrac sil.

Ale nie powinienes juz dalej wedrowac sam.

Bede Ci zawsze towarzyszyc, a w moim towarzystwie zniechecenie juz nigdy Cie nie pokona."

Smutek nagle przestal plakac.

Wyprostowal sie i ze zdumieniem spojrzal na swoja nowa towarzyszke:

"Ale ... ale kim Ty wlasciwie jestes?"

"Ja?", zapytala figlarnie staruszka usmiechajac sie przy tym tak beztrosko,

jak male dziecko. "JA JESTEM NADZIEJA!"

 

[ Dodano: 7 Lipiec 2007, 23:50 ]

saviera, kochana wklejalam to niedawno :)

 

...to chyba juz dawno , bo ja nie pamietam :-P ...a jak to teraz usunac :roll: :roll:

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
tak szkoda, ze w rzeczywostosci nie ma tak latwo ale ladne

 

....zawsze zatrzymac sie mozna i troszeczke pomyslec nad dola czlowieka maluczkiego mozna :mrgreen: :mrgreen:

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

saviera, nie dawno tez w ksiazkomani nie mam pojecia jak usunac adminowii trzeba powiedziec:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
saviera, :) niby tak

 

....Ty nie nibuj tylko grzecznie przytakuj :mrgreen: :lol: :lol: :lol:

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Saviera piękne i pouczające są te przypowieści :)

 

Ja przez przypadek natknęłam się na taką:

 

"Pewnego razu było dziecko gotowe, żeby się urodzić.

Więc któregoś dnia zapytało Boga: - Mówią, że chcesz mnie jutro posłać na ziemię, ale jak ja mam tam żyć, skoro jestem takie małe i bezbronne? - Spomiędzy wielu aniołów wybiorę jednego dla ciebie. On będzie na ciebie czekał i zaopiekuje się tobą. - Ale powiedz mi, tu w Niebie nie robiłem nic innego tylko śpiewałem i uśmiechałem się, to mi wystarczało, by być szczęśliwym - Twój anioł będzie ci śpiewał i będzie się także uśmiechał do ciebie każdego dnia. I będziesz czuł jego anielską miłość i będziesz szczęśliwy. - A jak będę rozumiał, kiedy ludzie będą do mnie mówić, jeśli nie znam języka, którym posługują się ludzie? - Twój anioł powie ci więcej pięknych i słodkich słów niż kiedykolwiek słyszałeś, i z wielką cierpliwością i troską będzie uczył Cię mówić. - A co będę miał zrobić, kiedy będę chciał porozmawiać z Tobą? - Twój anioł złoży twoje ręce i nauczy cię jak się modlić. - Słyszałem, że na ziemi są też źli ludzie. Kto mnie ochroni? - Twój anioł będzie cię chronić, nawet jeśli miałby ryzykować własnym życiem. - Ale będę zawsze smutny, ponieważ nie będę Cię więcej widział. - Twój anioł będzie wciąż mówił tobie o Mnie i nauczy cię, jak do mnie wrócić, chociaż ja i tak będę zawsze najbliżej ciebie.

W tym czasie w Niebie panował duży spokój, ale już dochodziły głosy z ziemi i Dziecię w pośpiechu cicho zapytało: - O, Boże, jeśli już zaraz mam tam podążyć powiedz mi, proszę, imię mojego anioła. - Imię twojego anioła nie ma znaczenia, będziesz do niego wołał: MAMUSIU"

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Może nie bajka z morałem, ale bardzo poruszająca i krótka książka „Oskar i Pani Róża”. Bardzo refleksyjna i porusza za każdym razem. Opowiada o chłopcu chorym na raka i jego przyjaźni z taką Panią. Naprawdę polecam każdemu przeczytać przynajmniej raz.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Szczerze mówiąc, to kompletnie się na tym nie znam... Dlatego też nie jestem w stanie pomóc...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×