Skocz do zawartości
olivka_83

Jak tatusiowie przeżywają 9 miesiecy oczekiwań?

Polecane posty

Jestem ciekawa jak to jest u mężczyzn kiedy oczekują na swoje dziecko.

Czy są skorzy do najmniejszej pomocy? Wyręczają we wszystkim swoje kobiety? Czy wręcz przeciwnie, lezą do góry brzuchem, odpoczywają i twierdza, ze niedługo nie będzie mógł już poleżeć wiec teraz "poobija" się za wszystkie czasy!! :evil:

chętnie chodzą na USG? Towarzyszą zawsze u lekarza?

Czytają co i jak z niemowlakiem... pomagają szykować wyprawkę?

 

 

U mnie nie było ciekawie.. z racji tego, ze Oliego miało nie być. Chociaż na początku było bardzo fajnie, ON był bardzo przejęty, obskakiwał mnie, obdarowywał prezentami, słodyczami i ogórkami kiszonymi... później sielanka się skończyła ja wyłam a on patrzył tępo w okno trzymając wyniki USG w dłoni... na każde USG (co tydzień) chodziliśmy z łzami w oczach i dusza na ramieniu, ja mdlałam... :cry: nie mieliśmy nic dla dziecka, ani jednego kaftanika, pieluszki... nic. Czuje, ze dużo straciłam. Zawsze marzyłam żeby szykować pokoik dla dziecka, wózek, pościel, łóżeczko... z reszta kto nie marzył... niestety nie spełniły się moje marzenia... i już nie spełnią.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

U mnie to bylo tak, ze maz w ogole byl zdziwiony ze tak szybko zaszlam w ciaze, bo myslal, ze to dluzej potrwa :mrgreen:

Zaszlam w ciaze od razu jak podjelismy decyzje o dziecku i odstawieniu tabletek, ktore bralam ok 8 lat.

Podobalo mi sie, ze przesadnie nie rozczulal sie nade mna. Ale tez nie czytal nic specjalnie. Traktowal mnie normalnie. Nie chodzil ze mna do lekarza a na USG byl dwa razy. Ale byl przy mnie jak w 4 i 7 miesiacu wyladowalam w szpitalu i nie zapomne jak przemawial do dziecka, zeby sie trzymalo. Nie zapomne jego wyrazu twarzy jak pierwszy raz zobaczyl corke na monitorze oraz jak wybieral dla niej ciuszki. I byl przy porodzie, co bylo dla mnie najwazniejsze, bo byl i trzymal mnie za reke i nie pozwolil uciec z lozka :mrgreen:

Tego jednak juz nie pamietam, jak ponoc chcialam uciec z lozka :mrgreen:

Ostatnio, jak kolega zapytal sie go, czy byl przy porodzie, to odpowiedzial, ze niesamowite uczucie widziec jak glowka sie rodzi a potem wychodzi reszta cialka. A potem polazl ogladac lozysko :-/

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

No coz ja jak kazdy idealny :lol: maz bylem na kazdym USG i wizycie u lekarza, czym go bardzo stresowalem . Moze myslal, ze go pobije ?? :axe:

Musze przyznac, ze silnie zwiazalem sie emocjonalnie z rosnacym brzuszkiem. Zreszta odpoczatku go chcialem. Nie wiem czy znowu skakalem przy zonie, ona sama narzeka, ze nie spelnielem jej wszystkich zachcianek, zwlaszcza tych , ktore miala po polnocy.

Ksiazek nie czytalem, przyznaje sie bez bicia, za to wkrotce po porodzie musialem do nich siegnac. Przy porodzie bylem, pempowine przecinalem, lozysko mialem okazje dokladnie ogladac juz wczesniej. Wiec to nie byla dla mnie rewelacja. Ale syn wydal mi sie jakis taki "obcy". Przyzwyczailem sie do niego w formie brzuszka. Prawdziwa wiez z nim poczulem dopiero kilka dni po porodzie. Mielismy meski wieczor, bo zona miala dosc. Zajmowalem sie nim przez pare godzin bo nie mogl usnac przez bolacy brzuszek i w koncu mu sie udalo lezac na wznak na mojej piersi. Lubial wtedy slyszec bicie serca drugiej osoby. Do dzisiaj z niego pieszczoch ;-)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Maz zawsze aktywnie podchodzil do tematu dziecka.Cieszyl sie jak glupi wiozac wozek ,niosac lozeczko czy ogladajac ubranka :lol:

Chodzil ze mna do gin ,biegal po wyniki badan...

Moglam calymi dniami sie wylegiwac i czytac ksiazke.

Ksiazek nie czytal,ale sluchal jak ja cos wyczytalam i kodowal sobie :-D

Czasem przewija,kapiemy razem.Jak jest w domu to po kazdym karmieniu nosi Hanie by jej sie odbilo.W nocy jak tylko uslyszy np.ze Hania jeknela to zrywa sie na rowne nogi i pedzi zobaczyc co sie dzieje.Jest OK :thumbleft:

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Do mojego meza jakos nie docieralo do konca, ze w moim brzuchu rosnie nasz skarb. Tak naprwde to zauwazylam w nim ojca dopiero jak sie corka urodzila. Plakal jak bobr a terazkocha ja najbardziej na swiecie. POtrafi sie z nia super bawic rozsmieszac i wogole. A tak bardzo chcial syna :) Teraz mowi, ze to jego corunia i nie zamienal by jej na zadnego chlopaka.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Moj maz jakos na poczatku to w szoku byl, potem wyslali go na dlugi czas do USA i jak wrocil to zamiast drobnej zgrabnej zoneczki ujrzal taka wieeelka i z bebechem...Dziwny byl pamietam...POtem z dnia na dzien coraz bardziej traktowal brzuch jako odrebna czesc mnie. Mowil, przytulal i glaskal...

ALe ojcem poczul sie dopiero jak zobaczyl Julke po urodzeniu..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

jakos specjalnie sie nade mna nie roztkliwial, ja siedzialam w domu od 4-go m-ca i gryzlam sciany z nudow , a on chodzil do pracy i jeszcze czasami musial dluzej zostac :-( ksiazek tych o tematyce ciazowej tez nie widzialam, zeby czytal i wogole podchodzil do tego jakos tak bez emocji. ale przy porodzie byl i pepowine przecinal (chyba, bo nie pamietam) i pozniej tez przychodzil i wygladal na szczesliwego, gdy zabieral nas do domu :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Moj Maz tez za bardzo nie uczestniczyl w ciagu tych 9 miesiecy.Oczywiscie glaskal brzuszek,ale nie za czesto.Byl przy porodzie i pepowine tez przecinal.Dopiero jak bylismy juz wszyscy w domku dotarlo do niego ,ze zostal Tatusiem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Pierwsza ciaze wspominam calkiem fajnie. :-D

Maz baaardzo sie przejmowal - tym bardziej ze z ciaza nie bylo wszystko ok.

Nie mialam zadnych nocnych zachcianek takze tutaj nie wiem jakby sie sprawdzil...ale czulam, ze bardzo sie boi i o nie i o dziecko. Czesto dzwonil bedac w pracy i pytal sie czy wszystko ok.Bardzo lubil sie przytulac do brzucha a pod koniec ciazy chcial zeby to ja sie przytulala do jego plecow bo czul jak maly go kopal.

 

Teraz jest inaczej i przykro mi z tego powodu. Brakuje mi bliskosci i zrozumienia, nie moge miec zadnych humorow, nie moge byc zmeczona. Nie ma przytulania, dzwonienia z zapytaniem jak sie czuje. Czasami jak powiem co mnie boli to pozniej mam full service przez 2 gora 3 dni, ale na tym koniec :-(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

moj maz tez malo przezywal okres ciazy.kiedys chcialam go udusic bo sie smial, ze nie moge sie schylic.tylko raz sie smial...ale pamietam to do dzis.

Gdy juz mialam duzy brzuch to stalo sie dla niego bardziej realne bycie ojcem ale dopiero po porodzie zrozumial to w pelni.

tak naprawde czas ciazy byl moj....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Moj obie moje ciaze przezywal tak jak i ja a moze nawet bardziej.

Chodzil ze mna do gina o wszystko wypytywal,ogadalismy razem filmy o tematyce ciazowej.Glakal brzuszek,gadal do niego,kiedy tylko cos mi dolegalo byl zawsze mocno zaniepokojony.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

hmm czy przezywal no martwil sie o mnie o dziecko to normalne i duuzo gadal z brzuchem..

chodzil ze mna do ginekologa..

oplacil porod bybylo ok.. latal w kolo lekarza to to to tamtoby bylo nam jaknajlepiej..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

u mnie podobnie duzo gadal z brzuchem regularnie wieczorem go masowal a najbardziej sie cieszyl jak w nocy spalismy przytuleni ja brzuchem do niego a mala go tam kopala:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

hihi moj tez a raz mial radosc bo ogladalismy mecz i mlody tak zacza kopac ze tak naprawde az bolalo.. och jaki byl dumny ze pilkaz mu rosnie.. haha

alez mialam smiechu...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Pro-familia

By Tatusiowie spokojniej przeżywali ciążę, dobrze by mieli oparcie w lekarzu prowadzącym. Ten, jeśli potrafi dobrze przekazać wszystkie informacje na temat zdrowia żony i tego co dzieje się z dzieckiem, wzbudza zaufanie. A to z kolei jest bardzo podczas całej ciąży potrzebne. :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Nie wszyscy faceci potrafią przeżywać ciążę razem z kobietą musicie nas zrozumieć jesteśmy inaczej stworzeni...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

u mnie było pełne zainteresowanie męża :) nawet sam wyremontował pokoik od początku do końca i z moim tatą kupił dla małej fotelik (dla niemowlęcia, żeby było czym wracać ze szpitala), kupili we dwóch Maxi Cosi Pebble o mnie też dbał kupował np. seksowną bieliznę, dobre kosmetyki, itp. ;p

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Tak, na początku przeżywają, ale jak jest już piąte dziecko, to nie bardzo ich to rusza, prawda? Piszę tu o przykładzie mojej znajomej, która nie dość, że ma piątkę dzieci to jeszcze męża alkoholika, który bardzo przeżywa...kiedy nie ma na flaszkę... :((((

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
u mnie było pełne zainteresowanie męża :) nawet sam wyremontował pokoik od początku do końca i z moim tatą kupił dla małej fotelik (dla niemowlęcia, żeby było czym wracać ze szpitala), kupili we dwóch Maxi Cosi Pebble o mnie też dbał kupował np. seksowną bieliznę, dobre kosmetyki, itp. ;p

 

To tak jak u mnie! Maz zajal sie kupnem fotelika, az smiac mi sie chcialo jak przeszukiwal fora i czytal opinie o sprzetach :D ostatecznie tez wybralismy Pebble'a z Maxi cosi :) Tzn. maz wybral- ja jako żółtodziób nie mialam prawa glosu:D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
U mnie to bylo tak, ze maz w ogole byl zdziwiony ze tak szybko zaszlam w ciaze, bo myslal, ze to dluzej potrwa :mrgreen:

Zaszlam w ciaze od razu jak podjelismy decyzje o dziecku i odstawieniu tabletek, ktore bralam ok 8 lat.

Podobalo mi sie, ze przesadnie nie rozczulal sie nade mna. Ale tez nie czytal nic specjalnie. Traktowal mnie normalnie. Nie chodzil ze mna do lekarza a na USG byl dwa razy. Ale byl przy mnie jak w 4 i 7 miesiacu wyladowalam w szpitalu i nie zapomne jak przemawial do dziecka, zeby sie trzymalo. Nie zapomne jego wyrazu twarzy jak pierwszy raz zobaczyl corke na monitorze oraz jak wybieral dla niej ciuszki. I byl przy porodzie, co bylo dla mnie najwazniejsze, bo byl i trzymal mnie za reke i nie pozwolil uciec z lozka :mrgreen:

Tego jednak juz nie pamietam, jak ponoc chcialam uciec z lozka :mrgreen:

Ostatnio, jak kolega zapytal sie go, czy byl przy porodzie, to odpowiedzial, ze niesamowite uczucie widziec jak glowka sie rodzi a potem wychodzi reszta cialka. A potem polazl ogladac lozysko :-/

Nie , nie i jeszcze raz nie , to z całym szacunkiem dla ciebie , dla twojej wiedzy i doświadczenia , w ktore przecież nie wątpię , to nie masz racji w tego typu twierdzeniach i rozwiązaniach , można to naprawdę zrobić w odpowiedni dla

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

U mnie to on chyba przeczytał więcej książek o porodzie i o wychowaniu dziecka. W rozmowach mi je streszczał. Zawsze miał na uwadze moje dobro. Jak miałam na coś ochotę to od razu po to biegał. A gdy urządzaliśmy pokój dziecka to zapoznał się ze wszystkimi możliwymi poradnikami typu http://www.firmowe-bony.pl/jak-wyposazyc-i-pomalowac-pokoj-dla-dziecka/ . Niestety nie był przy porodzie. Jak zaczęłam rodzić był w pracy. Oczywiście od razu z niej wybiegł, ale mnie już zdążyli wziąć na cesarkę za nim on przyszedł. Ale to on pierwszy przewijał dziecko :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×