Jump to content
Nadin

Kolejność urodzenia dziecka w rodzinie ma znaczenie

Recommended Posts

Podobno kolejność urodzenia ma znaczenie:

Najstarsze dziecko lubi narzucać swoją wolę innym, nie rozumie dlaczego ma słuchać innych, jest pewne siebie- a nawet bywa despotyczne, a czasami agresywne ( w końcu często musi uzywać różnych metod żeby zapewnić sobie posłuch w rodzinie;)). Najstarsi czują sie dobrze gdy są w centrum uwagi- bo kiedyś tego zasmakowali, ale niesyty zostało im to odebrane przez młodsze rodzeństwo. Niektóre teorie mówią że najstarsze rodzeństwo to ludzie, którzy bardzo dużo się martwią:eek:

Pierworodni podobno wybierają zawody prestiżowe gdzie są typowymi liderami:) W końcu od najmłodszych lat są uczeni odpowiedzialności za innych- kiedy np: mają pilnować młodsze rodzeństwo.

Średnie dziecko świetnie funkcjonuje we wszystkich układach społecznych, jest skłonne do rywalizacji i nie boi się ludzi. Zawsze miało się z kim bawić, ale kiedy wychowywało się w swojej rodzinie, to za bardzo nie wiedziało czy bliżej mu do do starszego czy tego młodszego rodzeństwa.

W życiu dorosłym wybiera zawody takie jakie chce, bo nie jest obciążone oczekiwaniem rodziców.

Najmłodsze dziecko to najbardziej wyluzowane dziecko z całego swojego rodzeństwa. Nie jest obciążone wygórowanymi ambicjami rodziców, ale za to czasem bywają leniwe bo rodzice lubili je wyręczać:D

Najmłodsze dziecko uczy się szybko, bo jego nauce nie towarzyszy już rywalizacja i głód sukcesu. Jest naturalne i potrafi być szczęśliwe bez osiągania żadnych sukcesów. Kiedy starsze rodzeństwo walczy o samodzielność, to młodsze dla odróżnieniu pozostaje dłużej tym "malutkim" i "słodkim".

Znalazłam jeszcze taki artykuł o kolejności narodzin rodzeństwa:

http://dziecko.onet.pl/29934,0,0,kolejnosc_urodzenia_ma_znaczenie,2,artykul.html

 

Ja staram się obserwować relacje i zachowanie swoich dzieci i faktycznie muszę przyznać że mój starszy stynek jest dzieckiem, które lubi narzucać swoją wolę innym, nie rozumie dlaczego ma słuchać innych. Faktycznie jest też często czuje się odpowiedzialny za swojego młodszego brata. Kiedy Oli płacze to martwi się co mu się stało.

Ale i moje nastawienie do Alana i Olego jest różne. Kiedy Alan się urodził to dopiero uczyła się jak być matką, wszystko chciałam robić jak najlepiej karmić go kąpać, uczyć pewnych zabaw, a przy Olim jestem bardziej wyluzowana już się tak wszystkim nie przejmuję:D czasem nawet nie mam na to siły:rolleyes:

A jak jest u Was z Waszymi dzieciakami czy faktycznie mają jakieś cechy pasujące do tego opisu rodzeństwa?

Share this post


Link to post
Share on other sites

No, tak, ale jeśli jest np. czwórka, to które zaliczyć do "średnich"? ;) Myślę, że ogromnie wiele zależy od różnicy wieku. Z taką różnicą jak moje (rok i 3 miesiące oraz rok i 3 tygodnie) ciężko mówić o starszeństwie ;) Nie na darmo Tracy Hogg nazywała takie parki "irlandzkimi bliźniętami". Tylko do teraz nie wiem, dlaczego akurat "irlandzkimi" ;)

Ja mam kłopoty z pierwszym i trzecim dzieckiem (najmłodsza też ostatnio się nieco zepsuła, ale przynależy to do wieku ;)) i pewnie poruszę ten temat kiedyś w oddzielnym wątku. Ale do tego opisu najstarszego pasuje właśnie Julka i Tobek.

 

edit: Nadin, co do luzu przy każdym następnym to ja nazywam swoje tak: Julia to dziecko eksperymentalne, Mateusz - dziecko doskonalące, Tobiasz - dziecko właściwe a Fałdyna - dziecko suplement - bonus ;)

Przy Juliannie zachrzaniałam z wywieszonym językiem i nią na ręku przez pół osiedla, bo akurat wyła a ja wyimaginowałam sobie, że pewnie chce jej się pić. Przy Fałdynie taki rajd przyszedłby mi do głowy może, gdyby urwało jej palec ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

chyba cos w tym jest ja bylam druga mlodsza i chyba....... bardziej rozpuszczona hihi

moja siostra ma drugie i ta starsza jest grzeczna spokojna itp a ta mala to diabel wcielony:)

Share this post


Link to post
Share on other sites

×