Skocz do zawartości
Sun

Mój syn mnie bije

Polecane posty

Ja krótko - Tobiasz mnie centralnie leje :( Nie tylko mnie. Kiedy coś mu się nie podoba, coś zostanie mu zabronione. Nie pytam tu o etiologię tego zachowania (ale nadmienię, że nie stosuję bicia, jako elementu wychowania), ale o to co ja mam konkretnie w tej sytuacji robić! Przecież nie będę mu oddawać, chociaż nie powiem, że nie korci, kiedy obrywam np. ciężkim przedmiotem w środek czoła. Podsumowując: jak się zachować w sytuacji, gdy obrywamy od niespełna 3latka??? On nas pac, a my co?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Sun mój syn ma półtora roku i też od jakiegoś miesiąca nie dośc że wszystkim rzuca to tez mnie bije po twarzy z plaskacza, co więcej mysli że mnie to bawi i sam się wtedy śmieje choć ja mam grobową mine.

Robię zawsze tak samo - przytrzymuje mu rekę i mówię że nie wolno bić/rzucac bo to mame boli. Zawsze to samo.

ale powiem że efekty sa i ostatnio mały robi tak sporadycznie ale nie wiem czy mu samo przeszło czy moje gadanie coś pomogło....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Robię zawsze tak samo - przytrzymuje mu rekę i mówię że nie wolno bić/rzucac bo to mame boli. Zawsze to samo.

.

 

Niestety jedynie cierpliwosc tutaj gra najwazniejsza role i powtarzanie do bolu tego samego NIE MOZNA ...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Więc właśnie wszyscy mówią o superniani, a ja nie oglądałam.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Sun rozumiem Cię że ta sytuacja na pewno jest dla Was bardzo trudna dla Ciebie i jak i dla Twojego synka, myślę bowiem że on tym zachowaniem ukazuje że nie radzi sobie ze swoimi emocjami.

 

Sun moim zdaniem agresja dziecka może wynikać z braku poczucia bezpieczeństwa u niego, oraz właśnie z tego że nie potrafi ono przekazywać innym przeżywane przez siebie emocje np: kiedy jest złe nie mówi o tym tylko niszy coś lub kogoś bije.

I tak sobie myślę, że na pewno bardzo ważne jest aby Twój synek miał poczucie że jego emocje są szanowane przez innych- on też przecież ma prawo się złościć, bać się, czy być zniecierpliwimy.

Mi na co dzień jak i w pracy bardzo pomagały takie komunikaty, które wyrażają zrozumienie ale i też tłumaczą daną sytuację:

Uważam że nawet 3 latkowi możesz powiedzieć np: kiedy widzisz że się złości: Rozumiem Maciusiu że to Cię zezłościło, kiedy Ala zabrała Ci zabawkę" abo "Widzę że złości Cię to, że teraz karmię Twoją młodszą siostrzyczkę, ale ona też musi zjeść obiad a jeszcze nie potrafi sama."

Na początku w takiej wypowiedzi wyrażasz zrozumienie dla jego emocji i określasz jego emocję np: "Rozumiem że się boisz, rozumiem że jesteś zły, widzę że jesteś zawiedziony" itd, a potem odnosisz się do konkretnej sytuacji: kiedy: "ktoś krzyczy na ciebie" itd. Ważne jest aby w takiej wypowiedzi znalazła się aprobata dla emocji dziecka i przytoczenie sytuacji w która spowodowała takie emocje u dziecka.

Uważam że bardzo ważne jest aby dziecko poczuło zrozumienie dla jego uczuć.

 

Na pewno ważne jest też ukazanie dziecku granic i na pewno dezaprobaty dla bicia:

"Kiedy mnie bijesz to mnie boli, dlatego nie mogę pozwolić żebyś mnie bił" albo "Jestem bardzo smutna, kiedy mnie uderzasz".

Moim zdaniem również dziecko musi się nauczyć odreagowywać swoje emocje w taki sposób, który nie będzie destruktywny zarówno dla niego jak i dla waszej rodziny.

Możesz np:zachęcić dziecko: "Namaluj mi na karce, jak wygląda Twoja złość' A potem możecie razem z dzieckiem porozmawiać o tym rysunku np: "Widzę synku że Twoja złość jest koloru czerwonego".

A jeśli Twój synek jeszcze nie wie co to jest z ość to opowiedz mu o niej.

lub:

"Rozumiem że nie podoba Ci się to że każe Ci teraz ubrać kurtkę, ale nie mogę na to pozwolić żebyś mnie bił z tego powodu. Może poszukamy innego pomysłu razem- jak załatwić tę sprawę bez bicia? "

Warto szukać z dzieckiem wspólnie innych rozwiązań np: tak żebyście uzyskali kompromis- oczywiście absurdalna będzie sytuacja jak w trakcie szukania lepszego pomysłu dziecko powie w grudniu- że nie che ubrać na dwór kurtki, ale uważam że ciekawym rozwiązaniem mogło by być umówienie się z dzieckiem, że do tej kurki doszyjecie jakoś ciekawą dla dziecka naszywkę- tak żeby tak kurtka podobała się dziecku. Ale nich to będą Dziecka i Twoje pomysły- które Wam obojgu będą odpowiadały.

Czasem warto zapytać się dziecka czemu coś mu nie pasuje, może to będzie tylko mały szczegół, który dla Ciebie nie jest taki ważny a dla niego to poważna sprawa;) Bo przecież każdy z nas chciał mieć poczucie że inni szanują nasze zdanie :)

Moim zdaniem warto by zajrzeć do jednej z wymienionych przeze mnie tutaj: http://www.lobuziak.pl/forum/wychowywanie/2994-ksiazki-o-wychowywaniu-dzieci.html książek- w nich jest opisane jak dogadać się z dzieckiem tak, aby obie strony były zadowolone.

 

Sun moim zdaniem też czasem warto zanotować sobie w jakiej sytuacji dziecko zachowało się agresywnie, potem można się zastanowić dlaczego tak się stało i co można z tym zrobić.

 

Sun a kiedy najczęściej to się zdarza- ze Twój synek zachowuje się agresywnie wobec Ciebie? I jak Ty sobie z tym radzisz?

 

 

 

Sylwia z tego co pamiętam pani Dorota Zawadzka w sytuacjach ataku złości proponuje naukę kontrolowania własnych emocji przez dziecko po przez wyciszenie. Ta metoda podobno jest skuteczna jeśli stosuję się ją w przypadku co najmniej 2 letniego dziecka. A polega to na tym że jeśli dziecko nas nie posłuchało to zabieramy je do pomieszczenia czy miejsca w którym spędzi ono kilka minut (nie powinno być to miejsce gdzie znajdują się zabawki). Można ustalić że tan czas będzie trwał tyle minut ile lat ma dziecko. W żadnym przypadku nie w tedy (podczas wyciszenia) można rozmawiać z dzieckiem.

Nigdy nie stosowałam jednak tej metody.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Dzięki, dziewczyny :) Nadin, to ty pracujesz z dziećmi??? To, co piszesz, to jakby ze słynnego "Jak mówić (...), jak słuchać (...)" Faber, Mezlisch. Na podstawie tej książki są kursy dla rodziców, przeszłam jeden, kiedy starsze były mniej więcej w wieku małych. To, że młody bije mnie to jeszcze małe piwo, ale głównie leje Fałdę :( Albo popycha, albo ciągnie za włosy. Popełniłam tak "straszne" wątki na pewnym forum, że generalnie wyszłam na nieudolną jędzę, ale przerabiam to już drugi raz i naprawdę nie jest fajnie. Julia potrafiła głową rocznego Mateusza walić w ścianę. Tobek na to jeszcze nie wpadł, ale też robi rzeczy, które zagrażają życiu i zdrowiu Faustyny. Wybieram się do psychologa, ale jak sójka za morze :( Znaczy z dzieckiem, bo ze sobą to już byłam setki razy. Zdiagnozowałam 3letnią Julię i w sumie nie powiedziano mi niczego niepokojącego, a namęczyłam się co niemiara :(

A jak ja sobie radzę z agresją? Ano właśnie nie bardzo sobie radzę. Zaledwie niedawno zostałam zaproszona do "Rozmów w toku", hyhy, bo wyszło na to, że leję dzieci ;) Ale to nie tak. Zdarza mi się sporadycznie, może raz, dwa razy w miesiącu, nie wytrzymać negatywnych emocji i dać Tobowi klapa :( TYLKO w sytuacjach, kiedy zrobi coś, co mogło się źle skończyć dla Fa. Strasznie przeżywałam te klapsy i nawet kupiłam kojec dla Toba, znaczy kojec jest w sumie dla psów, ale jest do niczego i oczywiście się nie sprawdził, Tobek z niego wyłaził, 200 złotych wyrzuciłam więc w błoto a w kojcu mieszka jeden z naszych psów :/ Kojec miał służyć właśnie jako miejsce odosobnienia, bo w tej chwili za karę siedzi w krześle (Faustyny, niestety, bo jedynie to ma szelki którymi można go przypiąć, w przeciwnym razie natychmiast z niego wylezie) albo w łóżeczku, czego kompletnie nie popieram, bo w końcu łóżko nie może się kojarzyć z karą :(

Obecnie, kiedy Tobek mnie uderzy, informuję że to boli i nie wolno, i na tym się kończy. Kiedy bije starsze rodzeństwo, to najczęściej mu oddają ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Sun ciekawa jestem co to za forum takie nietolerancyjne...;)

a na poważnie to fajnie że dona stu dołączyłaś bo tu same fajne babki sa i zawsze cos mądrego napiszą...

co do bicia to ja nadal robię to samo -czyli tłumaczę że mnie to boli i nie wolno i zaczyna skutkowac... albo się młodemu znudziło...

bo czasem się zastanawiam czy dzidzio mmnie w ogóle rozumie...;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Yyy, no nie wiem czy forum jest nietolerancyjne, czy ja się kiepsko wyrażam ;) Obawiam się, że to drugie, chociaż właśnie słyszałam, że to forum to forum cynicznych jest ;) Ach, no dobra, już powiem - maluchy.pl ;) Chociaż nie wiem czy to nie reklama ;)

Z moimi dziećmi to jest dziwnie. Julia i Tobiasz są niejako z jednej linii a Mateusz i Faustyna z drugiej. To znaczy, że pierwsza linia sprawia znacznie więcej kłopotów.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dzięki, dziewczyny :) Nadin, to ty pracujesz z dziećmi??? To, co piszesz, to jakby ze słynnego "Jak mówić (...), jak słuchać (...)" Faber, Mezlisch. Na podstawie tej książki są kursy dla rodziców, przeszłam jeden, kiedy starsze były mniej więcej w wieku małych. To, że młody bije mnie to jeszcze małe piwo, ale głównie leje Fałdę :( Albo popycha, albo ciągnie za włosy. Popełniłam tak "straszne" wątki na pewnym forum, że generalnie wyszłam na nieudolną jędzę, ale przerabiam to już drugi raz i naprawdę nie jest fajnie. Julia potrafiła głową rocznego Mateusza walić w ścianę. Tobek na to jeszcze nie wpadł, ale też robi rzeczy, które zagrażają życiu i zdrowiu Faustyny. Wybieram się do psychologa, ale jak sójka za morze :( Znaczy z dzieckiem, bo ze sobą to już byłam setki razy. Zdiagnozowałam 3letnią Julię i w sumie nie powiedziano mi niczego niepokojącego, a namęczyłam się co niemiara :(

A jak ja sobie radzę z agresją? Ano właśnie nie bardzo sobie radzę. Zaledwie niedawno zostałam zaproszona do "Rozmów w toku", hyhy, bo wyszło na to, że leję dzieci ;) Ale to nie tak. Zdarza mi się sporadycznie, może raz, dwa razy w miesiącu, nie wytrzymać negatywnych emocji i dać Tobowi klapa :( TYLKO w sytuacjach, kiedy zrobi coś, co mogło się źle skończyć dla Fa. Strasznie przeżywałam te klapsy i nawet kupiłam kojec dla Toba, znaczy kojec jest w sumie dla psów, ale jest do niczego i oczywiście się nie sprawdził, Tobek z niego wyłaził, 200 złotych wyrzuciłam więc w błoto a w kojcu mieszka jeden z naszych psów :/ Kojec miał służyć właśnie jako miejsce odosobnienia, bo w tej chwili za karę siedzi w krześle (Faustyny, niestety, bo jedynie to ma szelki którymi można go przypiąć, w przeciwnym razie natychmiast z niego wylezie) albo w łóżeczku, czego kompletnie nie popieram, bo w końcu łóżko nie może się kojarzyć z karą :(

Obecnie, kiedy Tobek mnie uderzy, informuję że to boli i nie wolno, i na tym się kończy. Kiedy bije starsze rodzeństwo, to najczęściej mu oddają ;)

 

Sun tak w tej książce jest mowa o takiej komunikacji :) Teraz nie pracuję dzieciakami ale miałam okazję do póki nie zaszłam w ciążę w Oliwierem, bo przedtem właśnie pracowałam z dziećmi na świetlicy.

 

Sun kiedy tak piszesz, to odnoszę wrażenie że strasz się jak możesz żeby uporać się jakoś z zachowaniem Twoich dzieci, niestety czasem bywa tak że jesteś tym już po prostu zmęczona:(

Sun nie wiem czy pamiętasz jak pytałam jak dajesz sobie radę z czwórką, bo ja ledwo daję radę z moją dwójką:rolleyes:

Jak urodził się mój młodszy synek Oli, to mój starszy Alan, bardzo się zmienił (maił w tedy 4 lata)- budził nas co dzienni w nocy histerycznym płaczem- jak by go ktoś ze skóry obdarł, był agresywny zarazem w stosunku do mnie i męża jak i do innych dzieci i swojego młodszego brata. Bywało tak że Alan ciągnął za nogi małego albo kładł się na nim:mad:

To sprawiało że czułam się w tedy bezsilna, zmęczona i niewyspana. Miałam dość ciągłego upominania Alana żeby tak się nie zachowywał, że nie wolno nikogo bić.

W końcu moja sąsiadka, która ma tez taką dwójkę jak ja, poleciła mi i mojemu mężowi kurs Gordona dla rodziców. Pomyślałam, super w końcu miałam na studiach komunikacje Gordona i wiem ze to świetna sprawa, po za tym ukończyła parę warsztatów właśnie z komunikacji- pomyślałam może musimy się zgrać z mężem żeby dość do tego jak mamy zachowywać się wobec Alana. W tym samym czasie zapisałam też Alana do psychologa dziecięcego- podejrzewałam go bowiem o nadpobudliwość (Alan jest cały czas w ruchu).

Sun było mi bardzo ciężko czemu ja po pedagogice nie wiem co robić z moim synkiem:( Pracowałam z innymi dziećmi i nigdy takiego kryzysu nie miałam. Zawsze szukałam jakiegoś wyjścia, a tu po prostu czułam się bezradna.

Skończyliśmy kurs z mężem, choć mam wrażenie że on był za krótki i bardzo mało było na nim ćwiczeń z komunikacji.

Pani psycholog natomiast była dla mnie okazją do wyrzucenia z siebie z czym sobie nie radzę, dodała mi też wiary w siebie i przypomniała ze też mam być prawo zmęczona.

 

Minął rok a u nas wiele się u nas zmieniło- Alan śpi już sam i nie budzi się z histerycznym krzykiem, Oli czasem oberwie, ale zdecydowanie rzadziej i to w sytuacji, kiedy próbuje coś na siłę zabrać Alanowi. Teraz chłopaki potrafią razem siedzieć w Alana pokoju i bawić się klockami.

Alan potrafi też już ładnie bawić się z innymi dziećmi i nie jest już agresywny w stosunku do nas.

Tak na prawdę to powoli szliśmy do przodu małymi kroczkami. I dalej ciągle tłumaczymy i staramy się rozmawiać z chłopakami, szukamy wszystkich możliwych pomysłów na to jak zmienić coś co jest naszym problemem. Staram też poświęcać czas dla siebie i męża (o ile nam tylko dzieci na to pozwolą;)) nie mamy komu dzieci oddać, więc staramy się spędzić wspólnie wieczór, albo idę do wanny z książką.

 

 

Sun trzymam również za Ciebie kciuki nie poddawaj się kochana:smt058

Nie ważne co mówią inni, ważne żebyście to Wy byli szczęśliwi- Ty i Twoje dzieci!

Wiem, nie jest łatwo, a efekty od razu same nie przychodzą, niestety trzeba długo pracować nad zmianami i wierzyć w to że to ma sens :)

Sun wierzę też że Ci uda, tak sobie myślę że wizyta u psychologa to bardzo dobry pomysł na początek:)

Mylę że dobrym pomysłem mógł by być zeszyt i z napisem na pierwszej stronie "Od dziś zmieniam moje życie !" Do tego zeszytu można by co dziennie wpisywać z czego jesteś dumna, np: że zapisałaś synka do psychologa dziecięcego, udało Ci się dogadać z synkiem itd ....

A jak załapie Cię kryzys, to czytaj sobie z czego jesteś dumna i czego już dokonałaś- to może być takie wsparcie żeby nie ulegać negatywnym emocjom, to mogło by być takie małe wsparcie !

Na pewno nie musimy być jakimiś super mamami- nasze uczucia i emocje przecież też są ważne mamy prawo płakać, czuć się zmęczone złe, smutne.

Sun strasznie się rozpisałam, ale najchętniej zaprosiła bym Cię i dziewczyny do mnie na kawę z ciastem na plotki:)

 

 

ps a jaki masz sposób na odreagowanie, co lubisz robić w wolnych chwilach jak się relaksujesz?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
siedziałam na maluchach rok temu ale nie uiała się tam wkręcić w rozmowy.;)

 

To pewnie mnie trochę znasz ;) Byłam etatowym outsiderem w zasadzie od początku, a byłam tam 7 lat... :(

 

Nadin, ja też po pedagogice! :) Podobno szewc bez butów chodzi ;) Dziękuję Ci bardzo za to, co napisałaś. Fakt, brak sił to mój podstawowy kłopot. Po pierwszym porodzie, kiedy położna powiedziała, że mogę dotknąć dziecka, odpowiedziałam, że nie mam siły, bo faktycznie nie mogłam nawet ręki podnieść :( I czasem sobie myślę, że jakaś zła wróżka usłyszała te słowa, bo tak już jakby zostało :(

Rok po roku to jest hardcore. Takie dzieci to przepaść rozwojowa, mają zupełnie inne potrzeby, szczególnie motoryczne. Jedno jest znacznie słabsze niż drugie i starsze może mu poważnie zagrozić. Ja pewnie popełniłam gdzieś błąd, ale nie wiem gdzie :( Starałam się poświęcać wiele uwagi obojgu z każdej parki, to znaczy tak żeby starsze nie czuło się odrzucone. Kiedyś pewna psycholog powiedziała, że błędem było, że za mało mówiłam Julce, że będzie mieć brata. Myślałam, że jest za mała, zapomniałam, że przecież dziecko do lat dwóch conajmniej więcej rozumie niż potrafi powiedzieć. Kiedy wróciłam z Mateuszem do domu, 15miesięczna Julka wpadła w histerię i wrzeszczała: Neee, neee!!! gdy mąż wziął małego na ręce :( Tobek przybycie Fałdy przyjął dużo lepiej i był okres, kiedy myślałam, że jednak nie będzie jej bił, ale niestety :( Poranki zaczyna zazwyczaj od informacji: Lali ała!!! czyli że walnął siostrę, o czym wszyscy już oczywiście zostali poinformowani jej wrzaskiem :(

No, fakt, że jestem zmęczona. Podejrzewam, że nawet chora :( Ech...

Nadin, na kawę to ja bardzo chętnie, zwłaszcza w Twoje rejony, bo wspominam je bardzo mile! :) Byłam kiedyś na koloniach w Jeleniej Górze, w takiej dużej szkole ponadpodstawowej, niedaleko takiego ładnego kościoła...

 

edit: wow, co widzę?! awansowałam na raczkującego!!!!! :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Sun gratuluję awansu na raczkującego:D Widzę że masz chwilę spokoju:)

 

Tak to prawda że podobno szewc bez butów chodzi:( na tym kursie z komunikacji dla rodziców co byłam, to muszę powiedzieć że nie tylko ja byłam pedagogiem, bo na tym kursie to byli przeważnie pedagogie i nauczyciele :P

Sun cieszę się że na łobuziaka trafiłaś i o tym piszesz niestety czasem właśnie tak w życiu bywa i kiedy właśnie nie jest nam łatwo to tak sobie myślę że lepiej to z siebie wyrzucić.

A z dzieciakami to faktycznie nie jest łatwo i zazdrością o młodsze rodzeństwo- powiedz czemu nas na studiach nie uczyli jak radzić w sobie w sytuacji, gdy zaistnieją trudne relacji między rodzeństwem;)

 

Sun to musisz koniecznie zaplanować urlop w moich regionach, a ta szkoła nie była przypadkiem Liceum Norwida w Cieplicach, koło kościoła ewangelickiego ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

kochane glowki do gory takie to problemy wychowawcze u mojej siostry jest odwrotnie to male ma nie cale dwa lata bije to starsze 7 letnie i to tak mocno szczypie drapie i ciagle nad tym pracuja

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

No, tyle że starsze jest silniejsze i może zrobić krzywdę :(

 

Nadin - bardzo chętnie odwiedziłabym Twoje rejony :) Kurczę, nie wiem co to była za szkoła, za grzyba nie pamiętam, wiem że duża była i chyba jednak jakaś zawodówka, a ten kościół to raczej katolicki był, bo byłam na Mszy ;) Ale może jednak nie był tak całkiem obok, kurka, to strasznie dawno było! ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość moko

Sun - błagam......

Rozumiem Twoje zdanie o nietolerancji forum maluchy.

Bardzo jednostronne są to opinie, tylko Twoje....

Dobrze wiesz, że na Twoją ocenę forumowiczów portalu maluchy składa się 7 lat Twojego życia tam i pisania.

Dziewczyny z portalu maluchy znają Cię z wielu stron i dobrze wiesz dlaczego uzyskiwałaś czasem nieprzyjemne odpowiedzi na Twoje problemy.

 

Sun proszę Cię, trochę nie na miejscu jest pisanie, ze Ty tak fajna a na tamty forum odeszłas, bo ludziska Ci żyć nei dali i Ty nie rozumiesz why.

Rozumiesz.

 

Myślę, że powinnas dac szansę, by łobuziaki Cię poznały same a Ty na wstępnie od razu tłumaczysz się, że wszystko jest ok, ale wiele osób Cię nie rozumiało i od razu przyklejasz sobie łatkę.

 

Bardzo lubię Cię czytac, nie komentuje zazwyczaj wypowiedzi dot. wychowywania dzieci - uważam, że nikt nie jest idealny, każdy popełnia błędy i wcale nie potrzebna jest do tego opnia pedagoga...

 

Kazy ma inny wzorzec wychowania dzieci i znajdą się zarówno przeciwnicy jak i zwolnennicy naszego nurtu i nalezy wysłuchac obu stron.

 

 

Uważam jednak, że ogromnym sukcesem - który Ty już osiągnęłaś to uzmysłownienie sobie, ze nie potrafisz pomóc swoim dzieciom i przede wszystkim widzisz problem. Ale skoro nie umiemy sobie pomóc, poprośmy o pomoc rodzinę i specjalistów dla siebie i dla rodziny.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

ja bylasm na forum fajnemamy i jakos........ tez mi tam nie wyszlo........... tu kiedys tez dziewczyny sie zloscily bo wstawialam same buzki a tylko dlatego ze nie potrafilam sie wypowiedziec albo wstydzilam........ teraz pisze co mysle i jest ok

 

wiecie wychowanie dziecka to trudna i ciezka praca a wychowanie trudnego dziecka to potrojnie ciezka praca

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Sun - błagam......

Rozumiem Twoje zdanie o nietolerancji forum maluchy.

Bardzo jednostronne są to opinie, tylko Twoje....

Dobrze wiesz, że na Twoją ocenę forumowiczów portalu maluchy składa się 7 lat Twojego życia tam i pisania.

Dziewczyny z portalu maluchy znają Cię z wielu stron i dobrze wiesz dlaczego uzyskiwałaś czasem nieprzyjemne odpowiedzi na Twoje problemy.

 

Sun proszę Cię, trochę nie na miejscu jest pisanie, ze Ty tak fajna a na tamty forum odeszłas, bo ludziska Ci żyć nei dali i Ty nie rozumiesz why.

Rozumiesz.

 

Myślę, że powinnas dac szansę, by łobuziaki Cię poznały same a Ty na wstępnie od razu tłumaczysz się, że wszystko jest ok, ale wiele osób Cię nie rozumiało i od razu przyklejasz sobie łatkę.

 

Bardzo lubię Cię czytac, nie komentuje zazwyczaj wypowiedzi dot. wychowywania dzieci - uważam, że nikt nie jest idealny, każdy popełnia błędy i wcale nie potrzebna jest do tego opnia pedagoga...

 

Kazy ma inny wzorzec wychowania dzieci i znajdą się zarówno przeciwnicy jak i zwolnennicy naszego nurtu i nalezy wysłuchac obu stron.

 

 

Uważam jednak, że ogromnym sukcesem - który Ty już osiągnęłaś to uzmysłownienie sobie, ze nie potrafisz pomóc swoim dzieciom i przede wszystkim widzisz problem. Ale skoro nie umiemy sobie pomóc, poprośmy o pomoc rodzinę i specjalistów dla siebie i dla rodziny.

 

To jest w sumie kwintescencja tego, co pisałam przed momentem w wątku o otwieraniu dzioba. Mam niepojętą zdolność kłapania nim :(

Nigdzie nie napisałam, że forum "M" jest nietolerancyjne. Musiałabym dobrze się upić a i wtedy pewnie bym tego nie napisała. Powiedziałam, że prawdopodobnie mój image na maluchach był winą moich nieudolnych wypowiedzi. Dziewczyny stamtąd znają mnie z wypowiedzi właśnie. Kilka z nich osobiście i tylko jednostki lepiej.

Nie powiedziałam, że wszystko jest O.K. Wręcz przeciwnie. Wspomniałam o maluchach jedynie dlatego, że nie widziałam sensu ukrywania przeszłości a poza tym uznaję, że takie info dotyczące tego skąd się właściwie tu wzięłam, poniekąd należy się forumowiczom.

Nigdy w życiu nie pomyślałam też, że jestem taka cool a inni mnie nie kumają! Były osoby, które kumały, ale one najczęściej się z tym nie zdradzały publicznie i w ogóle otwierały się mało. Albo wcale.

Jezu, ciągnie się to za mną jak smród po gaciach!!!! :eek:Przepraszam za dosadność, ale się przeraziłam. Cóż, no...

Nie mogę sobie na koniec darować, żeby nie napisać, że jednak to nie są tylko moje opinie w kwestii tego, co dzieje się ostatnio na maluchach. Odeszło kilka osób znaczących. Kilka odchodziło i wracało. Właśnie dlatego, że obrywały albo oberwały raz a dobrze i zazwyczaj niesłusznie.

 

No, i nakłapałam. Znamienne, że w wątku o moim problemie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość moko

Słuchaj Sun - z każdego forum odchodzą znaczący ludzie, z tego tez odeszło kilka osób, z którymi fajnie się gadało. I tak bedzie zawsze i wszędzie.

Oczywiście, że są i będą osoby, które pisują tylko po to, by dokopać - ale co z tego ? uciekać przed takimi osobami ? ileż można ? i dlaczego ?

 

Sun nie chodzi o kłapanie dziobem - po to go w końcu mamy :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Wiesz, Moko, mówi się też, że po to go mamy, żeby trzymać na kłódkę, i ja mam wrażenie nieodparte, że jak się go tak trzyma, to się lepiej wychodzi ;)

 

Btw - powiedz mi, jak Ty znajdujesz czas na dwa fora?! :o Zawsze mnie to frapowało, bo ja się na jednym nie mogłam wyrobić, żeby dokładnie czytać, co powinnam... ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość moko

na lobuziaki nie mam czasu, jestem tu z doskoku, pisuje raz na kilka miesięcy niestety :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

;) Ale wracają do tematu - ja wysiadam :( Wczoraj oberwałam plaskacza ze 20 razy, bo odebrałam dziecięciu twardego cukierka. Nie pozwalam im jeść, bo panicznie się boję zadławienia.

Koniec końców, Tob został z impetem usadzony w karnym krześle. Natomiast, niestety, jeśli Lala nieopacznie zbliży się na wyciągnięcie rąk (jego rąk), to obrywa nawet z krzesła. Albo jest ciągnięta za włosy. Bo pewnie wspominałam, że on leje nie tylko mnie.

 

Myślę nad tym i myślę, i nic mądrego nie wymyślam :( Jestem wybuchowa, owszem, jak już wspominałam, ale nie do tego stopnia, żeby notorycznie wrzeszczeć i używać rękoczynów. Jeśli chodzi o to, kto kogo, to ewidentnie on pierwszy zaczął rękoczynów używać :( Nie wiem skąd dzieci to biorą, no jak rany, nie wiem :( Może od starszego rodzeństwa? Kurde, no Jul i Mat się leją od zawsze :(

 

Cholercia, no, jednak nas ten psycholog pewnie nie ominie. Chociaż moja teściowa spytała dziś: I co on pomoże?

Ona jest zdania, że musi wyrosnąć. Ale fakt jest taki, że kiedy opiekuje się nim dłużej niż godzinę, to potem pół godziny ryczy :( Babcia, nie Gad.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
;) Ale wracają do tematu - ja wysiadam :( Wczoraj oberwałam plaskacza ze 20 razy, bo odebrałam dziecięciu twardego cukierka. Nie pozwalam im jeść, bo panicznie się boję zadławienia.

Koniec końców, Tob został z impetem usadzony w karnym krześle. Natomiast, niestety, jeśli Lala nieopacznie zbliży się na wyciągnięcie rąk (jego rąk), to obrywa nawet z krzesła. Albo jest ciągnięta za włosy. Bo pewnie wspominałam, że on leje nie tylko mnie.

 

Myślę nad tym i myślę, i nic mądrego nie wymyślam :( Jestem wybuchowa, owszem, jak już wspominałam, ale nie do tego stopnia, żeby notorycznie wrzeszczeć i używać rękoczynów. Jeśli chodzi o to, kto kogo, to ewidentnie on pierwszy zaczął rękoczynów używać :( Nie wiem skąd dzieci to biorą, no jak rany, nie wiem :( Może od starszego rodzeństwa? Kurde, no Jul i Mat się leją od zawsze :(

 

Cholercia, no, jednak nas ten psycholog pewnie nie ominie. Chociaż moja teściowa spytała dziś: I co on pomoże?

Ona jest zdania, że musi wyrosnąć. Ale fakt jest taki, że kiedy opiekuje się nim dłużej niż godzinę, to potem pół godziny ryczy :( Babcia, nie Gad.

 

 

Sun widzę że nie jest Wam łatwo:(

Tak mi przyszło do głowy że skoro to krzesełko do wyciszenia nie daje najlepszych rezultatów, to może warto by było poszukać innego rozwiązania. Moim zdaniem taki kącik do wyciszenia, tak naprawdę nie musi wyciszać i uspokajac wszystkich- bo czy jeśli niektórzy czują złość tak że aż ich roznosi, to czy wystarczy ich tylko posadzić na chwilę w jakimś miejscu żeby im przeszło? Uważam, że nie koniecznie, bo właśnie jestem zdania że, niektórzy ludzie muszą wręcz wyrzucić z siebie tą złość, a nie ją tłamsić i dusić w sobie aż znów wybuchną z jej nadmiaru.

I tak sobie myślę że w tedy należy poszukać tylko bezpiecznego dla wszystkich sposobu na rozładowanie tej złości. Myślę że na pewno łatwiej jest z psychologiem zastanowić się wspólnie nad tym co można zrobić w takiej sytuacji.

 

Droga San co może Ci dać jeszcze Wam psychologa?

Przecież Ty też masz prawo do wsparcia, Ty też jesteś ważna i Twoje emocje. Zasługujesz na to żeby w końcu coś się zmieniło w Waszym życiu- żebyś nie musiała cały czas czuć się bezsilna, smutna czy zła :( Ile można czekać aż dzieci wyrosną ze swojego agresywnego zachowania? ile razy można im ciągle tłumaczyć i płakać?

 

Sun mi wiele dała wizyta u psychologa dziecięcego i choć w mojej rodzinie to też dla innych było zaskoczeniem i też wielokrotnie od bliskich i znajomych słyszałam: psycholog, tylko po co? Zdarzało mi się też słyszeć: przecież w tym wieku dzieci się tak zachowują to jest normalne, daj spokój, przejdzie im, albo: kiedyś nikt do żadnego psychologa z dziećmi nie musiał chodzić i przecież wyrośli z nich normalni ludzie :eek::(

A ja jednak byłam u psychologa z synkiem- nie załguję wręcz przeciwnie oficjalnie o tym mówię i powtarzam wszystkim że to ja jestem matką, kocham moje dzieci i robię wszystko co uważam za słuszne żeby były one szczęśliwe. A dziś mój synek jest innym dzieckiem niż był rok temu i jestem z niego bardzo dumna :)

 

Sun trzymam mocno za Was kciuki, nie poddawaj się kochana walcz o Wasze szczęście- bo ono jest najważniejsze :smt058

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×